Ile dla Sportingu znaczy duet Migule Veloso - Joao Moutinho mogliśmy się przekonać wczorajszego wieczoru. Lwy bez swoich największych gwiazd zawiodły na całej linii i po bardzo słabym spotkaniu uległy na wyjeździe ekipie Maritimo Madeira 2:3. Trener Carlsos Carvalhal postanowił posłać do boju z Maritimo dość eksperymentalny skład. Jak wiemy z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mogli wystąpić wyżej wymienieni Joao Moutinho oraz Miguel Veloso, czyli kluczowi zawodnicy drugiej linii. Wszystko wskazywało na to, iż obu wyżej wymienionych piłkarzy zastąpi duet Matias Fernadez - Bruno Pereirinha a tym czasem trener zdecydował się przesunąć do drugiej linii nominalnego prawego obrońce Joao Pereirę oraz postawić na Adriena Silvę. Ze skutkiem umiarkowanie dobrym. Największym pechowcem bez wątpienia został
Florent Sinama-Pongoll, który pojawił się na placu gry na ostatni kwadrans zmieniając bezproduktywnego Carlosa Saleiro, jednak pech chciał, iż w 83 minucie piłka po jego niefortunnej interwencji całkowicie zaskoczyła Rui Patricio i wpadła do bramki tym samym dając prowadzenie gospodarzą 2:1. Później jeszcze na 3:1 podwyższył Pittbul a wypracowany i wykorzystany prze Pongolle rzut karny w doliczonym czasie gry był zaledwie skromną rehabilitacją dla Francuza za wcześniejszą fatalną interwencje. Tak w skrócie wyglądała druga połowa. W pierwszej kibice zgromadzeni na przebudowywanym Estadio de Madeira obejrzeli dwie bramki. Najpierw na prowadzenie gospodarzy po błędzie Adriena oraz Grimiego wyprowadził Tcho jednak kilka minut później Lwy doprowadziły do remisu za sprawą Joao Pereiry, który wykorzystał ładne dośrodkowanie od Yannicka Djalo. I to na dobrą sprawę wszystko co ciekawego działo się w tym spotkaniu. Mecz stał na słabym poziomie i tylko te łącznie 5 zdobytych bramek pozwala nieco przyćmić fatalny obraz gry głównie Sportingu, który niestety ale zasłużenie przegrał z Maritimo. Ekipa z Madeiry była wczorajszego wieczoru po prostu lepsza i wydaje się, że tym zwycięstwem mogła na dobre wbić gwóźdź do trumny swojego byłego trenera Carlosa Carvlahala, którego dni na Estadio Alvalade zdają się już policzone i zakończy on pracę wraz z wygasającym w maju kontraktem...
24 kolejka Ligi Sagres
2010-03-26 Estádio dos Barreiros (Funchal).
Árbiter: Vasco Santos (Porto).
Árbitrzy liniowi: Alexandre Freitas e Tomás Santos.
Marítimo, 3
Peçanha; Paulo Jorge, Robson, Jo?o Guilherme e Alonso; Rafael Miranda, Taka (Baba, 45 m) e Tchô (Claudio Pitbull, 81 m); Manu, Djalma e Kleber (Diakité, 89 m).
Trener: Mitchell Van der Gagg.
Niewykorzystane zmiany: Marcelo, Cherrad, Briguel e Dylan.
Gole: Paulo Jorge (16 m), Sinama-Pongolle (82 m, p.b.) e Cláudio Pitbull (90 m).
SPORTING, 2
Rui Patrício, Abel (Matias Fernandez, 45 m), Tonel, Anderson Polga e Leandro Grimi; Adrien Silva (Pereirinha, 60 m), Pedro Mendes, Jo?o Pereira e Yannick Djaló; Carlos Saleiro (Sinama-Pongolle, 77 m) e Liedson.
Trener: Carlos Carvalhal.
Niewykorzystane zmiany: Tiago, Mexer, Simon Vukcevic e Hélder Postiga.
Gole: Jo?o Pereira (36 m) e Sinama-Pongolle (90 + 4 m).
| Klub | M. | P. | |
| 1. | FC Porto | 12 | 30 |
| 2. | Benfica Lizbona | 12 | 30 |
| 3. | Sporting Lizbona | 12 | 26 |
| 4. | Sporting Braga | 12 | 22 |
| 5. | Marítimo | 12 | 22 |
| 6. | Académica Coimbra | 12 | 16 |
Reklama
Redakcja