Benfika po raz kolejny nie dała najmniejszych złudzeń Sportingowi kto od dwóch lat jest lepszym zespołem w Lizbonie jak i całej lidze ogrywając Lwy na Estadio Jose Alvlalade 2:0. Porażka jest tym bardziej dotkliwa, iż goście całą drugą połowę grali w "dziesiątkę" po czerwonej kartce dla Sidneia w 43 minucie spotkania. Jednak mimo to nadal byli zespołem lepszym i mimo gry w osłabieniu zdołali strzelić gola na 2:0 za sprawą Gaitana. Pierwszego gola dla gości w 15 minucie po karygodnym błędzie Leandro Grimiego zdobył Salvio. Zacznijmy jednak od początku. Trener Paulo Sergio osobą swojego asystenta - Cabrala zdecydował się na dość eksperymentalne zestawienie obrony. O ile obecność na boisku Lenadro Grimiego nie może dziwić ponieważ zawieszony za nadmiar żółtych kartek był Evaldo tak wystawienie Marco Torsiliergie kosztem Daniela Carrico było już sporym zaskoczeniem. Początek spotkania z wysokiego "C" rozpoczęli goście. 2 minucie świetni między sobą piłkę wymienili Saviola z Gaitanem czym całkowiecie ropracowali obronę Sportingu jednak na szczęście strzał tego ostatniego minął słupek bramki Rui Patricio. Po tej akcji Lwy zaczęły przejmować inicjatywę jednak cóż z tego skoro w 15 minucie Benfika wyszła na prowadzenie. Orły przeprowadziły dynamiczną akcję lewą stroną boiska i gdy wydawało się, że dośrodkowanie Gaitana skutecznie zablokował Torsilgieri fatalnym błędem popisał się Leandro Grimi, który zamiast wybić piłkę na rzut rożny całkowicie się zagubił i został wyprzedzony przez Salvio, który bez większych problemów dopadł do piłki i pokonał Rui Patricio. W 34 minucie wreszcie przeprowadził Sporting. Piłkę ładnie wymienili między sobą Matias i Yanncik jednak strzał Djalo był zbyt lekki i nie sprawił kłopotów Roberto. 43 minuta zdawałoby się była kluczowa dla dalszego przebiegu spotkania wówczas to drugą żółtą kartkę otrzymał Sidnei co otwierało szansę dla gospodarzy w drugiej połowie. W 53 minucie Sporting miał najdogodniejszą okazję. Matias Fernadez dość przypadkowo ale skutecznie ograł obronę Benfiki, jednak nie zdołał pokonać skutecznie interweniującego Roberto. Chwilę później po dośrodkowaniu Joao Pereiry ładnym mierzonym strzałem głową popisał się Helder Postiga ale jego strzał o centymetry minął spojenie słupka z poprzeczką bramki gości. To, że niewykorzystane okazje się mszczą Sporting przekonał się w 62 minucie. Benfika wykonywała rzut wolny z lewej strony boiska, piłkę zdołali wybić obrońcy Lwów jednak ta trafiła pod nogi Cardozo, ten podał do Maxi Pereiry, który dośrodkował w pole karne wprost na nogę Gaitana. Futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od Andersona Polgi czym zupełnie zmyliła Rui Patricio. 2:0 i był juz pewne, że nawet osłabiona Benfika jest drużyną lepszą i skuteczniejszą. Do końcowego gwizdka Orły bardzo skutecznie się broniły i w zarodku zażegnywali akcje Lwów. W 94 minucie szansę na honorowe trafienie miał jeszcze Matias Fernandez ale jego strzał z rzutu wolnego bez większych problemów wybronił Roberto. Ostatecznie Sporting poległa na własnym stadionie z odwiecznym rywalem 0:2 co rozwścieczyło kibiców zielono-białych, którzy już na stadionie przez niemal cały mecz prowadzili "wojnę" z policją. Niestety zamieszki po zakończeniu spotkania przeniosły się ulice Lizbony...
Sporting : Rui Patricio, Jo?o Pereira, Torsiglieri, A. Polga, Grimi (Maniche), P. Mendes (C. Saleiro), Yannick, Cristiano (D. Salom?o), A. Santos, Matias et H. Postiga
Benfica : Roberto, Maxi, Sidnei, Luis?o, F. Coentr?o, J. Garcia, Salvio, Gaitan, C. Martins (Airton), Cardozo (Jara) et Saviola (Jardel)
Buts : Salvio et Gaitan
| Klub | M. | P. | |
| 1. | Nacional | 0 | 0 |
| 2. | Vitoria Guimaraes | 0 | 0 |
| 3. | Rio Ave | 0 | 0 |
| 4. | FC Porto | 0 | 0 |
| 5. | Benfica Lizbona | 0 | 0 |
| 6. | Sporting Lizbona | 0 | 0 |
Reklama
Redakcja