Kto spodziewał się wielkiego spektaklu podczas wczorajszych derbów Lizbony może czuć się nieco rozczarowany. Co prawda niemal 60 000 kibiców zgromadzonych na Estadio Da Luz obejrzało mecz walki zakończony ostatecznie happy endem dla gospodarzy, którzy wygrali 2:0 po bramkach niezawodnego Oscara Cardozo oraz Pablo Aimara, jednak gra toczyła się głównie w środkowej części boiska i o zwycięstwie popularnych Orłów zadecydowała lepsza skuteczność. Zacznijmy jednak od początku, początku, który należał do Sportingu. Trener Carlos Carvalhal zdecydował się na ustawienie 4-2-3-1. Jedyną niespodzianką było ustawienie Joao Pereiry na prawym skrzydle pomocy. Oprócz niego formację pomocy tworzyli Pedro Mendes, Miguel Veloso, Joao Moutinhio oraz Yannick Djalo, który miał wspierać z lewego skrzydła osamotnionego Liedsona.
Lwy od pierwszego gwizdka miały inicjatywę i jako pierwsi przeprowadzili groźną akcję. Joao
Moutinhio wyłuskał piłkę w środkowej części boiska i przytomnie podał piłkę na prawą stronę do Joao Pereiry, który znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, jednak posłał piłkę obok lewego słupka. Odpowiedź Benfiki była bardzo szybka. Po rzucie rożnym bliski szczęścia był Javi Garcia, którego strzał głową o kilkanaście centymetrów minął poprzeczkę. Następne minuty obfitowały w sporo walki na boisku co zupełnie nie przekładało się w sytuacje podbramkowe, których pod jedną jak i drugą bramką było jak na lekarstwo. Końcówka pierwszej połowy to jednak dominacja gospodarzy. Najpierw bliski szczęścia był Eder Lus po dośrodkowaniu z rzutu rożnego a następnie zaczęła się ofensywa w wykonaniu Angela Di Marii oraz Carlosa Martinsa ale ostatecznie udało się dotrwać do końca pierwszej połowy z czystym kontem bramkowym.
Druga połowa podobnie jak końcówka pierwszej należała do Benfiki. W 54 minucie strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Rui'ego Patricio niezwykle aktywny w tym spotkaniu Carlsos Martins, ale na szczęście jego strzał poszybował nad poprzeczką. W 66 minucie na dobrą sprawę oglądaliśmy ostatnią godną uwagi akcję ofensywną Lwów a jej autorem był Abel, który zdecydował się na zaskakujący strzał z woleja z 40 metrów ale Quim z trudem zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Minutę później było już jednak 1:0 dla Benfiki po golu Oscara Cardoza, od którego na dobrą sprawę piłka tylko się odbiła po mocnym zagraniu z lewej strony pola karnego Carlosa Martinsa. 10 minut później gospodarze postawili kropkę nad 'i' głównie dzięki niefrasobliwości obrony Sportingu na czele z Leandro Grimim, który złamał linię spalonego dzięki czemu Pablo Aimar znalazł się w sytuacji sam na sam z Rui Patricio i bez większych problemów ustalił wynik meczu na 2:0.
Podsumowując ostatnie w sezonie wielkie derby Lizbony zakończyły się zasłużonym zwycięstwem Benfiki, która dzięki tej wygranej może już przymierzać mistrzowska koronę. A Sporting? ...
BENFICA: Quim; Ruben Amorim, Luis?o, David Luiz e Fábio Coentr?o; Javi Garcia, Ramires, Carlos Martins (Airton, 85) e Di Maria; Cardozo (Kardec, 69) e Éder Luís (Aimar, intervalo).
Niewykorzystane zmiany: Moreira, Airton, Aimar, Weldon, Luís Filipe, Sidnei e Kardec
SPORTING: Rui Patrício; Abel (Saleiro, 71), Tonel, Daniel Carriço e Grimi (Matias, 79); Pedro Mendes e Miguel Veloso; Jo?o Pereira, Jo?o Moutinho, Yannick; Liedson
Niewykorzystane zmiany: Tiago, Polga, Adrien, Saleiro, Matias Fernandez, Postiga e Pereirinha
Żółte kartki: Luis?o (46), Fábio Coentr?o (55); Miguel Veloso (87)
Gole: 1-0 por Cardozo (67); 2-0 por Aimar (77)
| Klub | M. | P. | |
| 1. | FC Porto | 12 | 30 |
| 2. | Benfica Lizbona | 12 | 30 |
| 3. | Sporting Lizbona | 12 | 26 |
| 4. | Sporting Braga | 12 | 22 |
| 5. | Marítimo | 12 | 22 |
| 6. | Académica Coimbra | 12 | 16 |
Reklama
Redakcja