W czwartek 11 marca 2010 r. na Vicente Calderon w Madrycie Sporting Lizbona zmierzy się w 1/8 European League ze stołecznym Atletico. Dwumecz pomiędzy tymi drużynami zapowiada się niezwykle emocjonująco i mimo że to podopieczni Carlosa Carvalhala imponują ostatnio formą, to jednak faworytem u bukmacherów są grający w tym sezonie w kratkę Hiszpanie. Atletico zajmuje bowiem 12 miejsce w hiszpańskiej La Lidze, a w rozgrywkach Champions League też wypadli blado (odpadli w pierwszej rundzie). Natomiast Sporting w ostatnich meczach spisuje się rewelacyjnie, pytanie tylko czy Portugalczycy utrzymają swą fantastyczną passę...
Ekipa z Estadio Jose Alvalade XXI w ostatnich meczach eksplodowała z taką formą i to tak nagle, że ta cudowna przemiana zaskoczyła chyba nawet najzagorzalszych fanów klubu. Lizbończycy najpierw w 1/16 LE odprawili z kwitkiem angielski Everton pokonując ich na Alvalade 3-0, potem na tym samym obiekcie pokonali w lidze FC Porto (co można by nawet uznać za sensację), by wreszcie w ubiegły weekend cztery gole Liedsona na Restelo pokazały w małych derbach Lizbony drużynie z dzielnicy Belem ich miejsce w szyku (i to dosłownie)...
3 mecze, 3 zwycięstwa, 12 goli strzelonych, 0 straconych - imponujące...!
Sporting z drużyny nieskutecznej, rażącej nieporadnością i frustrującą swoich kibiców brakiem pomysłu na grę i szans na jej poprawę, nagle zaczął grać efektownie, skutecznie, a co najważniejsze, zaczęli wygrywać i to w najlepszym momencie. W Lidze Sagres na więcej niż 4 miejsce nie ma już chyba co liczyć, gdyż dystans do trzeciego Porto wynosi aż 9 punktów, ale za to Liga Europejska wkracza w decydującą fazę.
Kibice Sportingu mają prawo być optymistami. Liedson zachwyca skutecznością, kapitan drużyny Joao Moutinho wreszcie po bezbarwnej pierwszej części sezonu zaczął grać tak, jak od niego wszyscy oczekują i nareszcie jest liderem z prawdziwego zdarzenia. Niezwykle utalentowany Miguel Veloso zachwyca walecznością, odbiorem, rozegraniem piłki, nieszablonowymi zagraniami, a także niebywałą skutecznością ( 4 mecze i 3 gole). Izmaiłow przestał już frustrować swoją grą i jego postawa stała się bardziej skuteczna i przynosi więcej pożytku zespołowi. Tonel nieźle kieruje blokiem defensywnym, natomiast Carlos Saleiro i Mati Fernandez dawali świetne zmiany. Cichym bohaterem ostatnich osiągnięć Sportingu jest jednak defensywny pomocnik Pedro Mendes, który zasilił klub w zimowym oknie transferowym. Mendes przeszedł do Lizbony z Glasgow Rangers i to był strzał w 10 włodarzy klubu. Nie byłoby tak efektownej i skutecznej gry podopiecznych Carlosa Carvalhala, gdyby nie wychowanek Vitorii Guimaraes, który zdecydowanie poprawił i uporządkował grę Lwów w środku pola. Wprowadził spokój i doświadczenie, którego wcześniej brakowało, gdy na tej pozycji grał młodziutki Adrien Silva.
Żeby jednak nie było za różowo, z Atletico na pewno nie zagra z powodu kolejnej kontuzji Yannick Djalo, co należy uważać za sporą stratę. Ten utalentowany napastnik był w świetnej formie, a co najważniejsze, mimo iż jest to zawodnik chimeryczny to jednak w tych meczach z najsilniejszymi nie zawodził, a wręcz najbardziej zachwycał. Poza tym ma on, nie licząc Liedsona, największy potencjał wśród napastników Sportingu i kiedy tylko jest w formie, potrafi niemal w pojedynkę wygrywać mecze. Pod znakiem zapytania stoi też występ Marco Antonio Caneiry i podstawowego stopera Daniela Carrico, którego zapewne zastąpi Anderson Polga.
Wydaje się, że Carlos Carvalhal w końcu znalazł właściwą koncepcję i pomysł na drużynę. Mało prawdopodobne jest, by szkoleniowiec Lwów cokolwiek zmieniał w ustawieniu taktycznym bądź personaliach. Sporting powinien zagrać w schemacie 1-4-2-3-1, bądź 1-4-1-3-2. To pierwsze ustawienie wydaje się być najbardziej prawdopodobne, gdyby Yannicka Djalo zastąpił w pierwszej jedenastce Mati Fernandez, natomiast drugi wariant byłby bardziej sensowny, jeśliby za Djalo grał Saleiro. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to wyjazdowy mecz z silnym przeciwnikiem, trener lizbończyków zapewne zdecyduje się na tą pierwszą opcję.
Prawdopodobny skład Sportingu
Rui Patrício, Abel, Tonel, Polga, Grimi, Pedro Mendes, João Moutinho, Miguel Veloso, Izmailov, Matías Fernandez (Carlos Saleiro), Liedson.
Atletico gra ostatnio w kratkę. Podopieczni Quique Sanchez Floresa w 1/16 LE po ciężkich i wyrównanych bojach pokonali Galatasaray Stabuł 1-1 i 2-1 (decydującą o awansie bramkę w ostatniej minucie zdobył Forlan). Natomiast w ubiegły weekend remis w wyjazdowym meczu z Realem Saragossa dał gol strzelony także dopiero w ostatnich sekundach przez rezerwowego Ibrę. W tym spotkaniu bezbarwne zawody rozegrała największa gwiazda Rojiblanco Kun Aguero. Równie słabo spisywał się najlepszy strzelec zespołu z Vicente Calderon Diego Forlan, dwoił się i troił co prawda Jose Antonio Reyes, czego efektem była jedynie... czerwona kartka otrzymana za bezmyślny faul na Eliseu. Odrobinę lepiej grał kapitan i najlepszy w tym sezonie zawodnik Atletico Simao Sabrosa. To właśnie on powinien być największym zagrożeniem ze strony gospodarzy czwartkowego pojedynku. Trzydziestoletni portugalski skrzydłowy imponuje w tym sezonie swoją grą najbardziej. Jest skuteczny, szybki, dynamiczny, dobrze drybluje, ma znakomite dośrodkowanie i świetnie bije rzuty wolne. To właśnie po dograniach wychowanka Sportingu najwięcej goli zdobywa Diego Forlan czy Sergio Kun Aguero. W zespole Atletico, oprócz Sabrosy występuje także inny Portugalczyk, to Tiago Mendes, który wzmocnił klub z Madrytu przechodząc z Juventusu w zimowym oknie transferowym. Tiago jednak w LE nie może grać, ponieważ reprezentował już w tym sezonie w europejskich pucharach klub z Turynu. Wobec jego nieobecności w środku pola powinien wystąpić znany z portugalskich boisk Paulo Assuncao, którego partnerem będzie pewnie błyskotliwy dwudziestoczteroletni Jurado bądź Raul Garcia.
Prawdopodobny skład Atletico
De Gea - Juan Valera, Tomas Ujfalusi, Antonio Lopez, Perea-Paulo Assuncao, Jurado (Raul Garcia), Simao Sagrosa, Jose Antonio Reyes - Diego Forlan, Sergio Kun Aguero.
Z pewnością drużyna Quique Floresa jest w zasięgu Sportingu. Jeśli Lwy utrzymają formę, to Atletico nie powstrzyma Joao Moutinho, Liedsona i spółki. Z drugiej strony cechą wspólną obu ekip jest (widoczny w tym sezonie) brak stabilizacji wysokiej dyspozycji. Zarówno jeden, jak i drugi zespół stać na to, by rozegrać wielkie zawody lub wręcz przeciwnie, przegrać z kretesem. Obie drużyny mają podobne możliwości - no może Atletico jednak trochę większy potencjał ludzki. Czego możemy się więc spodziewać po meczu na Vicente Calderon? Cóż, jeśli oba zespoły zagrają na swoim normalnym, w miarę wysokim poziomie, to na pewno każdy wynik jest możliwy. Jeśli tylko jeden zespół tak zagra, wówczas możemy spodziewać się pogromu którejś z drużyn.
Rojiblanco już w tym sezonie grali z portugalską drużyną (FC Porto) w europejskich pucharach i ponieśli sromotną klęskę, przegrywając m.in. na własnym stadionie 0-3. Kibice Sportingu Lizbona nie mieliby z pewnością nic przeciwko temu, aby taki scenariusz powtórzył się w czwartek i żeby ich ulubieńcy poszli w ślady odwiecznego rywala...
| Klub | M. | P. | |
| 1. | Benfica Lizbona | 30 | 76 |
| 2. | Sporting Braga | 30 | 71 |
| 3. | FC Porto | 30 | 68 |
| 4. | Sporting Lizbona | 30 | 48 |
| 5. | Marítimo Madeira | 30 | 41 |
| 6. | Vitória Guimarães | 30 | 41 |
Reklama
Redakcja