
Tych pięć poniższych makiet doskonale obrazuje taktykę Sportingu Lizbona w ostatnich latach. Nie trzeba specjalne analizować tych zdjęć, aby się zorientować, że te ustawienia są bardzo podobne. Otóż, każda z tych taktyk jest uformowana na zasadzie tak zwanego "diamentu". Tak zwykło się mówić na ustawienie, które fachowo nazwalibyśmy 4-1-2-1-2. Niekonieczne było nawet dodawanie kolejnych makiet z następnych sezonów, gdyż akurat w kwestii taktyki kolejni trenerzy Lwów są praktycznie niezmienni.
"Diament" jest po prostu ustawieniem idealnym dla klubu z Lizbony. Bo jak inaczej można wytłumaczyć to, że taktyka nie ulega większym zmianom mimo upływu kolejnych sezonów? To ustawienie po prostu w pewnym sensie przylgnęło do klubu ze stolicy Portugalii. Oczywiście czasem zdarzają się jakieś rotacje w składzie, na jakieś poszczególne czy pojedyncze spotkania. W końcu każdy trener stara się czasem zaskoczyć swojego przeciwnika, zwłaszcza w meczach wielkiej wagi. Wróćmy jednak do kwestii ustawienia 4-1-2-1-2, które jest wyraźnie preferowane przez Sporting.
W tych pięciu podanych niżej sezonach ustawienie było niezmienne, o czym już wspominałem. Warto jednak zwrócić uwagę na poszczególnych zawodników, którzy grali na danej pozycji. Zacznijmy może standardowo od pozycji bramkarza. W sezonie 2006/2007 niepodważalną pozycję numer "1" między słupkami bramki Sportingu miał Ricardo. To on był kapitanem zespołu i prawdziwym liderem klubu. Na ogół dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków, toteż tutaj nie ma za bardzo o czym mówić. Blok obronny jest oczywiście ustawiony standardowo, czyli dwaj stoperzy i dwaj boczni obrońcy, którzy od czasu do czasu włączają się do akcji ofensywnych.
W środku obrony grali wówczas Polga i Tonel - dwaj doświadczeni gracze, którzy świetnie się rozumieli. Można powiedzieć, że obaj znają się na swojej robocie, gdyż mieli za sobą już całkiem sporą liczbę rozegranych spotkań. Po lewej stronie mamy wychowanka klubu - Marco Caneirę, któremu różnie się wiodło. Z pewnością nie był to najmocniejszy punkt drużyny. Po prawej stronie mamy Abela, który również jest bardzo doświadczonym zawodnikiem. W tym momencie można powiedzieć, że Sporting w sezonie 2006/2007 dysponował doświadczoną defensywą.
W linii pomocy było odwrotnie. Nie licząc Rodrigo Tello, reszta zawodników z tej formacji była raczej dosyć młoda. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ten niesamowity Nani. To właśnie ten zawodnik był prawdziwą gwiazdą ówczesnego Sportingu. Dryblingi, strzały i podania w jego wykonaniu można było oglądać bez końca. Joao Moutinho również był bardzo zdolnym zawodnikiem, jednak on preferował raczej bardziej wyważoną grę. Carlos Martins to przede wszystkim zabezpieczenie linii obrony. Jego zadaniem była głównie asekuracja środkowych obrońców. Rodrigo Tello to z kolei mała domieszka doświadczenia do tej młodej formacji. Można powiedzieć, że była to wręcz idealna mieszanka. Młodość pod przywództwem stosunkowo bardziej doświadczonego gracza, choć Tello wówczas nie był jakimś ogromnym prekursorem doświadczenia, ale w porównaniu z resztą graczy mógł aspirować do tego miana.
W ataku również mamy do czynienia z mieszanką młodości i doświadczenia. Na tej makiecie widzimy, że Liedson i Djalo są ustawieni w jednej linii, jednak w rzeczywistości Yannick schodził bardziej do formacji pomocy, a typowym łowcą bramek był Liedson, czyli gracz doświadczony. Djalo to z kolei następny wychowanek Sportingu, którego talent w ówczesnym sezonie eksplodował, podobnie jak Naniego czy Joao Moutinho. Ta formacja dała Sportingowi w sezonie 2006/2007 Wicemistrzostwo i Puchar Portugalii, toteż z czystym sumieniem można powiedzieć, że to ustawienie było po prostu dobre.
W sezonie 2007/2008 zaszło kilka zmian. Przede wszystkim odeszli: Ricardo, Nani i Carlos Martins, więc trzeba było ich kimś zastąpić. Podstawowym bramkarzem został utalentowany wychowanek - Rui Patricio. Na pozycję Naniego został przesunięty Joao Moutinho, czyli gracz, który był filarem rok wcześniej, tylko na trochę innej pozycji. Carlosa Martinsa zastąpił z kolei następny znakomity wychowanek - Miguel Veloso. Do zamiany doszło też na pozycji lewego obrońcy - teraz mieliśmy tam Leandro Grimiego. Na lewej pomocy z kolei podziwialiśmy Simona Vukcevicia, który potem wyrósł na czołową postać w klubie. Po prawej stronie brylował filigranowy Marat Izmailov, a w ataku - obok Liedsona - oglądaliśmy przez pewien czas Rodrigo Tiui'ego, jednak Yannick również często grał w ataku.
To ustawienie dało Sportingowi ponownie Wicemistrzostwo i Puchar Portugalii. Można więc powiedzieć, że następcy wspaniale uzupełnili luki po niektórych graczach z sezonu 2006/2007. Sezon 2008/2009 to z kolei niewielkie zmiany w składzie Sportingu. Rzecz jasna ustawienie pozostało niezmienne, jednak do składu przybył jeden nowy zawodnik, a mianowicie Helder Postiga, który od teraz był zwykle partnerem Liedsona w ataku. Był zawodnik FC Porto nie był żadnym asem w rękawie ówczesnego trenera, gdyż strzelanie bramek nie wychodziło mu najlepiej.
Można powiedzieć, że w tym przypadku zmiany wyszły Lwom na gorsze, ale zielono-biali i tak zdołali wywalczyć Wicemistrzostwo Portugalii. Znaczne zmiany w składzie miały jednak miejsce w sezonie 2009/2010. Na prawej obronie nie grał już Abel, lecz nowy nabytek - Joao Pereira. Można powiedzieć, że była to zmiana na lepsze, gdyż Joao był jednym z liderów drużyny. Na środku obrony Polgę zastąpił utalentowany wychowanek - Daniel Carrico. Na lewej obronie dalej grał Grimi. W linii pomocy niezbyt dużo się zmieniło.
Miguel Veloso został przesunięty na lewą pomoc, a defensywnym pomocnikiem został Adrien Silva. Na prawej pomocy dalej podziwialiśmy Marata Izmailova, a wysuniętym pomocnikiem dalej był Joao Moutinho. W ataku w dalszym ciągu grał Liedson, a jego partnerem Był Florent Sinama-Pongolle, który jednak w ostatecznym rozrachunku okazał się niewypałem. Te zmiany w składzie nie były już tak dobre, gdyż Sporting nie powtórzył sukcesów z poprzednich sezonów.
Sezon 2010/2011 to z kolei swoista rewolucja w składzie. Wymieniona została praktycznie połowa jedenastki, co niestety spowodowało, iż Sporting zajął jedynie 3. miejsce w lidze, a i w pozostałych rozgrywkach nie osiągnął nic znaczącego. Można przypuszczać, że właśnie te gwałtowne zmiany były przyczyną takiego stanu rzeczy. Z klubu odeszli przede wszystkim Joao Moutinho i Miguel Veloso. Ich miejsca zajęli odpowiednio Matias Fernandez i Alberto Zapater.
Pozornie mogłoby się wydawać, iż to również są gracze z niebagatelnymi umiejętnościami. Być może tak właśnie jest, ale sezon 2010/2011 tego nie potwierdził. Należy jeszcze wspomnieć, iż na lewej obronie Grimiego zastąpił trochę lepszy Evaldo. Brazylijczyk stwarzał trochę większe perspektywy na tej pozycji, toteż można stwierdzić, że był lepszy od Argentyńczyka. Na wypożyczenie powędrował Pongolle, a jego miejsce zajął Djalo. Kiedy jednak z klubu w styczniu 2011 roku odszedł Liedson, do pierwszego składu znowu wskoczył nieporadny Postiga, co równało się z bardzo niską ilością bramek ze strony napastników.
W tym momencie należy obiektywnie stwierdzić, że Moutinho i Veloso byli bardzo ważni dla Sportingu. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że stanowili połowę wartości drużyny, choć to może nieco zbyt pochopne określenie. Jeden rozgrywał piłki i był motorem napędowym ekipy Lwów, a drugi zabezpieczał tak zwane tyły. Były to z pewnością dwa asy w kadrze Sportingu, a po ich odejściu można powiedzieć w przenośni, że cały domek z kart runął. Warto jeszcze zaznaczyć, że na lewej pomocy występował z kolei Jaime Valdes, który również grał w kratkę.
Być może sytuacja ulegnie zmianie w sezonie 2011/2012. Latem 2011 roku w klubie miała miejsce kolejna rewolucja. Sporting zasilili między innymi Diego Capel i Fabian Rinaudo, a więc bardzo ciekawi pomocnicy, którzy miejmy nadzieję zbliżą się poziomem do duetu Moutinho-Veloso.
Sezon 2010/2011
Sezon 2009/2010
Sezon 2008/2009
Sezon 2007/2008

Sezon 2006/2007

Autor: Krzysiek