Pojemność: 50 528
Inauguracja: 6.08.2003 (Sporting - Manchester United)
Koszt budowy: 79 003 030 Euro
Właściciel: Sporting Clube de Portugal
Wymiary: 105 x 68 m
Architekt: Tomás Taveira
Adres: Av. General Norton De Matos 1500, Lisboa
Estadio Jose Alvalade jest położone dziesięc minut drogi samochodem oraz komunikacją publiczną z centrum Lizbony. Dostęp oboma środkami transportu jest bardzo łatwy:
Samochód:
Z ulicy "Segunda Circular road":
Z Calçada de Carriche:
Autobusy: Linia 1, 3, 46, 47, 77, 101, 106 i 108
Metro:
Zółta i zielona linia zatrzymują się na przystanku Campo Grande, który graniczy naprzeciwko kompleksów Alvalade XXI
Najbliższe Lotnisko:
Międzynarodowe Lotnisko w Lizbonie (4km)
Wycieczki
Możliwości:
Wycieczka po stadionie oraz zwiedzanie muzeum 'Mundo Sporting'
Ceny:
8 EUR(Sam stadion - 5 EUR; Samo Muzeum - 6 EUR)
Czas otwarcia:
Poniedziałek - Piątek: 11:40, 14:30, 16:00
Sobota, Niedziela: 10:30, 12:00, 14:30, 16:00
Rezerwacje:
Tel:21-7516523
Kiedy wyszedłem z samolotu dzień był upalny, zresztą jak zawsze w tej części kontynentu. Lot może i nie należał do najprzyjemniejszych, ale jak za niewielką cenę dużo wcześniej zarezerwowanego biletu nie można było narzekać. Mniej znaczącą przyczyną był słaby standard wyposażenia natomiast tą większą była stewardessa. Była troszkę pulchniejsza nie przypominającą nic a nic tych blond piękności z filmów natomiast wyżej wymieniona miała dziwnie uśmiechnięty wyraz twarzy, który niekiedy przypominał wyraz szaleńczej miny Jacka Nicholsona z filmu "Lśnienie". Zaczepiany i pytany czy wszystko jest w porządku byłem co 10 minut. Wchodząc do głównego holu na lotnisku spojrzałem na wielki zegar wiszący nad małą fontanną i przestawiłem czas w swoim zegarku na miejscowy.
W informacji dowiedziałem się że do centrum miasta jest siedem kilometrów autobusem numer 91, który jeździ co 20 minut codziennie od 7:45 do 20:45. Szczęście było po mojej stronie i autobus pojawił się na wcześniej wyznaczonym przystanku przez miłą panią z informacji po zaledwie 3 minutach. Bilet u kierowcy kosztował 3 euro 10 euro centów, natomiast za niewielki bagaż jakim był jedynie plecak nie musiałem nic dopłacać. Ruch pomiędzy lotniskiem a miastem nie był zbyt wielki, szczególnie że było powoli zbliżające się południe i wszyscy byli naturalnie w pracy. Za mną siedziała dwójka turystów z Francji gdyż można było ich poznać po języku, który jest rozpoznawalny chyba w każdej części Świata, natomiast trzy siedzenia przede mną siedziały dwie staruszki które po cichu rozmawiały ze sobą gestykulując cały czas rękoma. Pomyślałem sobie pewnie włoskie baby, jednak nie słyszałem dobrze języka w jakim była prowadzona rozmowa i nie dociekałem tego, oddając się swoim myślom.
Wjeżdżając do miasta nie mogłem nie czuć podekscytowania. Aura tego miejsca narastała z każdą przejechaną kolejną ulicą. Mimo tego że ruch był nieduży, to zdarzyło się dwa razy stać na światłach i podziwiać miasto które łączy zarówno nowoczesność ze starodawną świetnie zachowaną architekturą wielu budynków i całych ulic. Właśnie Pierwsza ulica po jakiej przejechał autobus taka była. Zabudowania były starodawne, mogły być lekko odnawiane dla zachowania całości dzieła jednak czytałem wcześniej w czasopiśmie "podróżnik" że w rzeczywistości są nietknięte od setek lat. Po kilku minutach autobus wjechał w centrum miasta.
Opuściłem autobus i udałem się na róg ulicy w celu zlokalizowania nazwy miejsca gdzie się znajdowałem. Nazwa ulicy oczywiście nic mi nie mówiła, natomiast ogromny park znajdujący się w zasięgu mojego wzroku odnalazłem na mapie bez problemu. Park Edwarda Siódmego był miejscem pełnym zieleni i niewielkich sadzawek, z chęcią bym się wybrał na regeneracyjny spacer oraz relaks na ławce z jakimś miejscowym smakołykiem(hmm - może długonogą brunetką) jednak czekało na mnie dużo ważniejsze przeżycie. Obok parku znajdowało się zejście do metra przed którym grupa chłopców kopała piłkę i krzyczała radośnie. Języka tego nie rozumiałem zupełnie poza wypowiadanym nazwiskiem ich idola, który nie ukrywam jest też również i moim. Zszedłem w dół schodami do metra i obliczyłem że na czwartym przystanku znajdującym się przy Campo Grande będę musiał wysiąść. W kiosku kupiłem bilet jednorazowy, przeszedłem przez bramkę kasując go i oczekiwałem na środek transportu. Na mapce w metrze upewniłem się że tylko cztery przystanki dzielą mnie od mojego celu. Podniecenie narastało.
Czas w metrze minął jak z bicza strzelił i ledwo się odwróciłem a już wychodziłem z podziemi. Na wszelki wypadek zadzwoniłem do Grześka który kilka miesięcy wcześniej również odwiedzał to magiczne miejsce będąc na wymianie studentów. Przez telefon usłyszałem krótkie jesteś już na miejscu? co utrzymało mnie w przekonaniu że to nie sen. Jednak był to sen, ale sen na jawie. Zielono-Biała Świątynia futbolu - Estádio Jose Alvalade XXI stało przede mną jak niewzruszony kolos natomiast ja byłem wzruszony do łez - teraz mogę w spokoju umrzeć...
Autor tekstu: Salsa
| Klub | M. | P. | |
| 1. | Benfica Lizbona | 22 | 55 |
| 2. | Sporting Braga | 22 | 52 |
| 3. | FC Porto | 22 | 44 |
| 4. | Sporting Lizbona | 22 | 35 |
| 5. | União Leiria | 22 | 30 |
| 6. | Vitória Guimarães | 22 | 30 |
Reklama
Redakcja